Kiedy tylko mogłam wybrać, jaką rzecz chcę dostać z Japonii, zdecydowałam się na ten tonik. Normalnie raczej nie używam toników - nie znalazłam jeszcze takiego, który spełniłby moje oczekiwania. Dlatego obawiałam się, czy zakup Hada labo będzie słuszny.
I nie zawiodłam się! Jest to kosmetyk, który chyba już na zawsze zagości w mojej kosmetyczce! Ma on konsystencję wody... tylko kolor jest troszkę taki mleczny... Nakłada się go palcami, bez użycia płatków kosmetycznych (można obejrzeć filmik reklamowy na Youtube) - oczywiście można stosować go klasycznie, jeśli ktoś chce, ale takie jego nakładanie jest dużo bardziej wydajne. Ja zwykle używam około trzech kropelek na całą twarz; najpierw rozsmarowuję, a potem wklepuję resztę.
Tonik ma bardzo wygodną butelkę, która umożliwia dozowanie produktu kroplami, przez co jest on bardzo wydajny.
Skóra po jego użyciu jest cudowna! Gładziutka i miękka. Nawet nie wiedziałam, że mogę mieć taką skórę! Do tego skład produktu jest prosty.
Cena w Japonii to około 30 zł za 170 ml - niestety w Polsce znalazłam nawet za 120 zł! Po jego zużyciu mam zamiar zaopatrzyć się w uzupełniacz, pewnie na ebayu - tam jest, jak zwykle, zdecydowanie taniej niż na allegro.

