niedziela, 29 września 2013

Recenzja: The Face Shop - Herb Day 365 Cleansing Foam - koreańska pianka do mycia twarzy

Używam pianki codziennie, kilka razy dziennie od paru tygodni i jestem nią zachwycona!



Pianka jest baardzo, bardzo wydajna - byłam w szoku jak niewielka ilość jest potrzebna do umycia twarzy! Jeśli ktoś używa jakiejś szczoteczki, czy to manualnej czy Clarisonic, to myślę, że można dozować jej jeszcze mniej. (Ilość, którą widać na zdjęciu, wystarczy na dwie twarze :))



Czytałam, że pianki koreańskie tworzą bardzo małe bąbelki, które mają za zadanie wnikać w pory skóry i dogłębnie je oczyszczać. Cóż, choć niezbyt w to wierzę, to muszę przyznać, że faktycznie nie zaobserwujemy tu takiej typowej piany z bąbelkami - konsystencja staje się bardzo, bardzo kremowa i delikatna, zwiększa swoją objętość i generalnie wydaje się być takim milusim kremikiem. Po zmyciu skóra jest bardzo czysta - taka "skrzypiąco czysta", ale, o dziwo, nie wysuszona - wręcz przeciwnie bardzo mięciutka i gładka.



Najmniej podoba mi się w niej zapach - cóż, sama wybrałam wersję cytrynową (czy zażyczyłam sobie raczej :D), ale spodziewałam się czegoś innego - tymczasem zapach przypomina mi plastikową cytrynę. Nie jest na szczęście bardzo mocny i nie utrzymuje się zbyt długo na twarzy :) Moja siostra ma wersję aloesową i tutaj zapach jest bardzo świeży i ładny, tzn. ja nie przepadam za takimi zapachami, ale niektórym na pewno przypadłby do gustu. Bardzo dobrze zmywa makijaż i kremy BB, odrobinę gorzej radzi sobie z tuszem, ale to już zależy od jego rodzaju i marki. Nie podrażnia. Generalnie serdecznie polecam i chyba sama nie wrócę już do żeli... zostanę przy koreańskich piankach. Ponieważ do wyboru jest wiele zapachów i każda firma ma swoją wersję tego produktu, będę miała co testować.

Plusy:
- wydajność (używam od około miesiąca kilka razy dziennie a nie doszłam nawet do połowy)
- konsystencja, a co za nią idzie przyjemność używania
- opakowanie (biała tubka, bardzo wygodna)
- uczucie czystości :) na twarzy
- dokładny demakijaż
- brak wysuszania twarzy

Minusy:
- zapach (ale nie na tyle, żebym przestała jej używać!)
- dostępność (ebay?)

Bardzo polecam zakup koreańskich produktów na ebayu - większość możemy kupić z darmową przesyłką (jak oni to robią...;)) Pianka na ebayu kosztuje około 7 dolarów (czyli około 20 zł) już z wysyłką. Do mnie zwykle zamówienia z Korei docierają w około 7-8 dni roboczych, czasem nawet krócej!

Przykładowa aukcja

czwartek, 26 września 2013

Różana wish lista!

Odkąd zauważyłam, że kończy się mój ulubiony róż z Bourjois, odezwała się we mnie natura testerki i zaczęłam się rozglądać za czymś nowym, mimo tego, że uwielbiam mój róż. Mam kolor nr 95 Rose de jaspe - idealny dla mojej karnacji, lekko brudny, chłodny odcień różu. Odrobinę połyskujący - na początku myślałam, że to będzie jego minus, ale w żadnym razie - daje efekt zdrowej, odświeżonej cery! Trwałość jest zależna od podkładu - na moim Revlon Colorstay nie była zachwycająca - bardzo szybko znikał :( Na szczęście odkąd używam kremu BB nie mam tego problemu :) A oto wytypowane kosmetyki:

W7 Candy Floss
Odcień na zdjęciach wygląda fajnie i jest tani (20 zł już z wysyłką na allegro), ale trochę odstrasza mnie ten błysk (wiem, wiem - to w końcu rozświetlacz). No i podobno to dość udany zamiennik różu Dandelion z Benefitu, który też za mną chodzi :)

Benefit, róż
Kultowe już róże :) Nie miałam okazji testować żadnego, ale po przeszukaniu internetu ;) i przejrzeniu zdjęć spodobał mi się Dandelion, Bella bamba i Coralista. Choć pewnie na ten ostatni się nie zdecyduję, gdyż moja cera najlepiej wygląda w zdecydowanie chłodnych odcieniach. Zacznę od opakowania testowego (3g - a mój róż z Bourjois miał 1,5g!!)

Yves rocher, Couleurs Nature
Na wizażu mają bardzo dobre opinie, a poza tym posiadam aktualna jeszcze przez kilka dni zniżkę 50% (cena bez zniżki to 43 zł), więc bardzo mnie to kusi :) Szczególnie Jasny róż i Promienny róż. Jedyne co mnie odrobinkę odstrasza to brak pędzla - który przydaje mi się gdy gdzieś róż zabieram ze sobą. Co prawda zamówiłam właśnie na ebay zestaw pędzli ecotools, co trochę rozwiązuje ten problem :)

Bourjois
Tak, wiem... chciałam spróbować czegoś innego, ale ten tak dobrze i długo (z 4 lata?) mi służył, że ciągle chodzi mi po głowie... Który polecacie? A może jeszcze jakieś inne?

sobota, 7 września 2013

Prezenty z Japonii

Kilka dni temu dostałam ogromną ilość świetnych rzeczy od siostry, która wróciła z praktyk wakacyjnych z Japonii :) Wśród prezentów znalazło się też kilka kosmetyków :)
A oto i one:


Już nie mogę się doczekać jak je wszystkie przetestuję :D

Od lewej:
  • Sun Bears Super SPF 50+ PA+++ - krem z wysokim filtrem ochronnym, którego mam zamiar używać do twarzy - cena 200-400 JPY
  • Nose Pack - maseczka oczyszczająca pory do stosowania na nos - cena 105 JPY
  • Hada Labo, Cleansing Oil - olejek do demakijażu - cena ok. 900 JPY
  • Sleeping Pack - maseczka na noc z kolagenem - cena 105 JPY
  • The Face Shop, Herb Day 365 Cleansing Foam lemon - pianka do mycia twarzy - cena 480 JPY
  • Hada Labo, Super Hyaluronic Acid Moisturizing Skin Lotion - Tonik do twarzy z kwasem hialuronowym - cena 880 JPY
  • The Face Shop, Real Nature Mask Mung Bean - Sheet mask, czyli maska na twarz w formie płachty materiału - cena 50 JPY
  • Aloe - krem (balsam do ciała?) - ciężko stwierdzić :) - cena 395 JPY

piątek, 6 września 2013

Skin79, Hot Pink Collection, Super Plus BB Triple Functions


Ten kultowy już kosmetyk trafił do mnie przed wakacjami. Jest to moje pierwsze zetknięcie się z azjatyckim kremem BB. 
Zakupiłam go na ebayu u sprzedawcy cosmeticmarket (którego mogę serdecznie polecić, zamawiałam już kilka rzeczy i zawsze wszystko było super!) za niecałe 14 dolarów już z wysyłką.
Oczywiście zaraz po dostaniu go w moje łapki nie obeszło się bez strachu, że może jednak zakupiłam podróbkę… Przeszukałam blogi i różne strony i doszłam do wniosku, że jednak miałam szczęście.

Opakowanie jest super-śliczne Przez jakiś miesiąc stało u mnie na biurku, żebym sobie mogła na nie popatrzeć Jest też bardzo wygodne i higieniczne. Martwię się tylko co będzie, jak się skończy – tzn. czy będę umiała dobrać się do jego resztek we wnętrzu. No i nie widać ile jeszcze zostało produktu…


Kolor w pierwszych testach mnie przeraził – i to nie tą, znaną już chyba wszystkim, szarą nutą, ale tym, że dla mnie był o wiele, wiele za ciemny! Już miałam ochotę go sprzedać na allegro - ale obiecałam sobie kilka dni testów. Potem, kiedy nauczyłam się go nakładać, było lepiej. Na mojej twarzy muszę go użyć niewiele i dobrze rozprowadzić – ewentualnie dodaję troszkę później w strategicznych miejscach. Dość trudno się go rozprowadza, ponieważ jest bardzo gęsty, zbity. Faktycznie lepiej go lekko wklepywać.

Jeśli chodzi o krycie – to dla mnie jest ono bardzo niewielkie, ale przez większość czasu wystarczające. Nie bardzo mogę go stopniować ze względu na odcień, który jest zbyt ciemny. Natomiast uwielbiam go za wygląd mojej skóry (zwłaszcza mojej zdrowej skóry, tzn. bez żadnych krostek, itp.). Chodzi mi tu o taki świetny efekt – moja skóra wygląda na zdrową, ma równomierny koloryt i nie widać powiększonych porów. To tak, jakby podkład, stapiając się ze skórą, odbijał światło i sprawiał, że jest piękna. Nie lubię w nim jednak tego, jak zachowuje się na niedoskonałościach kiedy już są lekko podgojone i trochę suche, bo wówczas kolor jest w tym miejscu ciemniejszy (inaczej wnika w suchą skórę) i wygląda nieładnie. 
Bałam się o ten charakterystyczny glow kremów BB, ale okazało się, że moja skóra wygląda po prostu zdrowo i ładnie.
Wytrzymuje na twarzy cały dzień i przedłuża mi trwałość np. różu.
Obawiałam się też o zapychanie – moja cera jest bardzo do tego skłonna, ale niczego takiego nie zauważyłam. Do demakijażu używałam albo tylko żelu Vichy albo dwufazowego olejku z Bielendy przed żelem.
Co do filtra zawartego z kremie, to nie mam do niego zastrzeżeń, choć często używam osobnego filtra pod BB.
Nie mam zdania na temat działania wybielającego (mnie się już chyba nie da wybielić bardziej…) ani też przeciwzmarszczkowego (nie posiadam widocznych zmarszczek, które krem mógłby ewentualnie zmniejszyć).

Podsumowując…

Plusy:
  • Opakowanie
  • Cena (na Ebayu, w porównaniu do np. allegro)
  • Wydajność (na podstawie ilości, jaką zużywam na codzienny makijaż)
  • Brak zapychania
  • Przedłużanie trwałości różu
  • Rozświetlenie skóry
  • Trwałość
  • Zawartość filtra
  • Dopasowywanie się koloru do twarzy
  • Różowy podton
  • Nie zwiększa przetłuszczania się cery

Minusy
  • Cena (w zależności gdzie kupujemy, polecam ebay)
  • Zbyt ciemny odcień
  • Krycie
  • Gęsta konsystencja (i trudność w aplikacji)
  • Zachowanie się na niedoskonałościach

Ogólnie jestem zadowolona, ale mam już kilka kremów w kolejce Zdecydowałam, że następnym będzie Missha Perfect Cover nr 13 do czasu, aż odkryłam, że ma ona w składzie mineral oil, którego moja skóra nie toleruje. W związku z tym na dzień obecny na pierwszym miejscy jest BB, również firmy Skin79, Oriental Gold Plus, którego obecnie mam próbkę

czwartek, 5 września 2013

Denko: Vichy Normaderm

Vichy Normaderm - żel głęboko oczyszczający.

Nasłuchałam się tyle dobrego o tym żelu, że nie mogłam odmówić sobie jego kupna Zużyłam już drugą buteleczkę i nadal jestem z niego bardzo zadowolona. 


Żel kupiłam w aptece za jakieś 32 zł/250 ml, ale bardzo konkurencyjne ceny ma allegro. Drugie opakowanie zakupiłam już w Aptece Centrum za 25 zł (można zamówić online z odbiorem osobistym).

Żel ma zielony kolor, dobrze się pieni i bardzo ładnie pachnie – nie potrafię określić czym, ale to bardzo przyjemny zapach i dość delikatny. Jest też wydajny – wystarczy niewiele, żeby umyć twarz. Mnie nie starczył na zbyt długo, ale to dlatego, że ja myję moją twarz kilka razy dziennie…
Za jego duży plus, jeden z największych, uważam świetne zmywanie całego makijażu. Serio, ja nim nawet zmywałam z oczu tusz do rzęs i nic a nic mnie nie podrażnił. Dobrze zmywa też krem BB.
Odrobinę wysusza, ale jako że zaraz po umyciu twarzy używam kremu oraz biorąc pod uwagę, że jest to kosmetyk przeciwtrądzikowy, można mu to wybaczyć.

Pewnie kupowałabym ten żel dalej, gdyby nie moja ciekawość w testowaniu nowych produktów :D Będąc na wakacjach, zużyłam kilka próbek koreańskich pianek do mycia twarzy i byłam zachwycona! Ale więcej na ten temat wkrótce…

wtorek, 3 września 2013

Początek



Hej :)
Nareszcie, po wielu długich dniach namysłu, postanowiłam założyć bloga.
Jestem niewyleczalnym kosmetyko-holikiem. Uwielbiam rozmawiać i czytać na temat wszelkich nowości i ciekawostek dotyczących makijażu oraz dbania o skórę.
Jestem też słodyczo-, a właściwie czekolado-holikiem :) uwielbiam czytać, nałogowo oglądam seriale i słucham muzyki.
Nie rozpisując się za wiele, podam jeszcze podstawowe informacje na temat mojej skóry.
Mam bladą, niemal białą skórę i nie spotkałam jeszcze podkładu, który byłby dla mnie zbyt jasny. Dodatkowo moja cera zawiera delikatne różowe podtony, jest przetłuszczająca się,  często trądzikowa, ale mimo to skłonna do przesuszeń (co zależy zwykle od wody, którą myję twarz).
Na szczęście nie jest alergiczna i właściwie nie ulega zaczerwienieniu (chyba, że jestem chora lub bardzo zmarznięta). Mogę jej zaaplikować każdy peeling (nawet kawowy domowej roboty z solą) i nie mam z tym problemu. Niestety, jest bardzo kapryśna, szczególnie mocno reaguje na moje hormony :/
W związku z tym uwielbiam odkrywać i testować nowe produkty.
Zaczynamy...